|
|
Puńsk zaprasza Punskas kviečia |
![]() |
www.punsk-kultura.pll |
|
|
|
|
|||||
| Historia ● Kultura ● Muzea ● Folklor ● Agroturystyka ● Rolnictwo ● Kuchnia regionalna ● Gmina Puńsk ● Edukacja ● Wydawnictwo "Ausra" |
|
Święto chleba, miodu i mleka 2004 Galeria Stara Plebania Inne Stowarzyszenie Litewskiej Kultury Etnicznej w Polsce
|
Romuald Witkowski “Święto chleba, miodu i mleka” 2004 W 2004 roku oprócz Święta Zielnej zorganizowano “Święto chleba, miodu i mleka”. Te trzy produkty, którym zorganizowano święto są dla człowieka bardzo ważne. Chleb, chlebuś, chlebek ma szczególne znaczenie. To nie tylko podstawowy element naszego jadłospisu. Z nim od czasów pogańskich były związane różne obrządki, podania i tradycje. Chrześcijanie również w jednej ze swoich modlitw proszą Boga: ...”chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj...” Chlebek w swoich utworach opiewali pisarze i poeci, mitolodzy i badacze tradycji, specjaliści żywienia i lekarze. Dzukom z regionu puńsko-sejneńskiego, których nieurodzajna ziemia oprócz różnych kataklizmów przyrody, takich jak ulewy i susze, nawiedzały również takie klęski, jak wojny, kontrybucje, obowiązkowe dostawy, chlebek miał szczególne znaczenie. Gospodarz bardzo często musiał niezmiernie oszczędzać, nabierać ziarno żytka ze spichlerza, a gospodyni oszczędnie używać zmieloną mąkę. Rozważano, czy aby starczy do zżęcia nowego żytka. Na pierwsze dojrzałe żytko oczekiwano z miłością, tęsknotą i nadzieją. Wtedy, gdy był cięższy rok, jeszcze przed zasadniczymi żniwami podkaszano jakiś półkopek tego żytka, które rosło na nasłonecznionym stoku i wcześniej dojrzało. Gdy ustawione w mendle snopy przeschły, to zwożono je do stodoły i najczęściej cepem młócono. Ziarenka wysypywano do wyschnięcia w przewiewnym miejscu w spichrzu lub stodole, a bardzo często na chlebowym piecu w chacie, który lekko rozpalano aby szybciej ziarno wyschło i było twarde oraz dawałoby się zemleć. Robiono to po to, aby szybciej można było zemleć ziarno i pierwszy chlebek z nowego plonu upiec. Była duża radość, gdy w chacie roznosił się zapach chleba upieczonego z nowego żyta. Przy pieczeniu chleba przestrzegano tradycji: gospodyni po rozczynieniu chleba na cieście robiła znak krzyża po to, aby on nigdy z tego domu “nie wyszedł”, aby jego ludziom nie zabrakło, po to, aby Bóg ochraniał domowników i nimi się opiekował. Potem czekano, aż ciasto urośnie i po uformowaniu bochenków kładziono je na tatarak oraz wsadzano do pieca. Upieczonego chleba dzieci zanosiły sąsiadom na poczęstunek, gospodyni odkrajała grubą pajdę dla przygodnego żebraka. Domownicy ze smakiem zajadali się świeżym chlebkiem, popijając zimnym mlekiem. I piosenek na tę okoliczność dużo było i różnych opowieści. Pieczenie chleba to element naszych tradycji i obrządków. Miód – to smaczna potrawa, dobrym lekarstwem jest również miód pitny, którym można się rozweselić. Z wosku odlewano świece, które zapalano przy umierającym i palono przy zmarłym. Wtedy, gdy nadchodziły wielkie grzmoty zapaloną gromnicę stawiano w oknie, po to, aby Bóg dom ochronił. Miód i inne produkty pszczele były, są i będą użytkowane jako lek od różnych chorób i niedomagań. Z tego względu, że ten produkt jest taki ważny, to i jego “wytwórczynię” – pszczółkę ludzie szczególnie czcili i kochali. O pracowitej synowej świekra mówiła “pracowita jak pszczółka”. Mleko było jednym z podstawowych posiłków ludzi. Z niego od najdawniejszych lat wyrabiano sery. Wielu pamięta, ile różnych serów robiły nasze mamy bardzo często dodając do nich różne zioła. Ser był trwałym pożywieniem, które można było przechować nawet w upalne lato. Ciepło nie było dla tego posiłku “szkodnikiem”, a wręcz odwrotnie, czyniły go jeszcze smaczniejszym, ponieważ podsuszone na słońcu sery są szczególnie smaczne. “Święto chleba, miodu i mleka” odbywało się w dwóch miejscach. Zasadnicza część przebiegała u Albina Szuszczewicza w Silaine nad jeziorem Sejwy. Można tam było dojechać bryczkami zaprzęgniętymi w gniade konie. W piecu chlebowym, który specjalnie na to święto wymurował Albin, był pieczony chleb, w innym miejscu wyciskany ser, ubijane masło, wybierany miód, pieczone mrowisko. Słuchaliśmy opowieści snutych przez pszczelarza o pszczółce-robotnicy, kosztowaliśmy, smakowaliśmy, tańczyliśmy, weseliliśmy się. Zespoły “Gimtine” i “Alna” poczęstowane miodem pitnym, śpiewały obrzędowe pieśni dożynkowe. Młodzież i starsi wygłaszali oracje, pletli wieńce dożynkowe, które następnego dnia były niesione na procesji odpustowej w Puńsku. Gospodarzami tej części byli Dominik Dzukelis (Albin Szuszczewicz) i jego młoda żona Barbora (Dalia Pieczulis). Druga część święta odbywała się przy kościele w Puńsku. Tutaj wytwórcy potraw z naszego regionu i Litwy sprzedawali swoje wyroby umożliwiając ich degustację. |
|
Wszelkie prawa zastrzeżone. Wydawnictwo "Ausra" Sp. z o.o. w Puńsku, ©®Bożena Bobin 2005
Microsoft Front Page 2002